Biznes kręci się dzięki zaprojektowanym odpadom, które przez chwilę możemy używać.
Czym innym, niż zaprojektowanym odpadem, jest przedmiot celowo postarzany – zaprojektowany na odpowiednią ilość czasu lub zużycia, który już w momencie wychodzenia z deski projektanta (czy też z oprogramowania projektowego) jest przeznaczony z konkretną datą ważności na skończenie w śmietniku, na wysypisku, a bardzo rzadko kiedy – w procesie recyklingu? Właśnie tym – wszystkie produkowane dzisiaj rzeczy są czasowo działającymi śmieciami. Jeśli do wykonania danego przedmiotu użyto materiału, którego czas rozkładu wynosi np. 200 lat, a posłuży on komuś 2-3 lata, to oznacza, że przez 99% czasu swojego życia jest on śmieciem.
Przedmioty celowo postarzane są w 99% czasowo działającymi śmieciami.
Jeśli od razu producent wie, że po 3 czy 5 latach jego produkt straci możliwości działania, dlaczego nie jest pociągnięty do odpowiedzialności za śmieć, którego jest właścicielem i kreatorem? Powinien zostać w pełni rozliczony z tego, co wytworzył i wpuścił w obieg na rynku. Dzisiaj śmieci zbierają instytucje państwowe lub firmy zatrudniane przez lokalne samorządy – podczas gdy głównymi beneficjentami z istnienia śmieci są producenci towarów.
Obsługa odbioru odpadów powinna być finansowana z opłat producenckich.
Firmy powinny w całości odpowiadać za konsekwencje obrotu materiałowego i zamknięcie procesów zarządzania materią w Gospodarce o Obiegu Zamkniętym, gdyż to one otrzymują korzyść z wprowadzenia towarów opakowanych na rynek.
Opakowania są jedynie niezbędne dla powiększenia zysku, w innym przypadku firmy musiałyby zainwestować w wiele punktów dystrybucji bazującej na opakowaniach wielokrotnego użytku lub po prostu sprzedawać towary bardziej hurtowo a zarazem bezpośrednio. Wszystko to wiązałoby się z kosztem, czyli zmniejszeniem zysku. Jednak to tam, a nie w samorządach, które posiadają pewną bazę budżetową na usługi publiczne, powinny być te środki zaczerpnięte.
Wysokość opłat producenckich powinna zostać ustalona na podstawie współczynnika „psucia się” danych sprzętów; np.: jeśli Twój sprzęt średnio trafiał na śmietnik po 7 latach, płacisz podatek 12%. Jeśli Twój sprzęt trafiała na śmietnik po 15 latach, płacisz podatek 5%.
System ten wymagałby rejestracji odpadów, które trafiają poza obieg zamknięty – ale w dobie czytników kodów kreskowych czy innych oznakowań umieszczanych na sprzętach nie jest to nie wykonalne.
A co z opakowaniami? Opakowania szkodliwe i nie recyklingowalne powinny być dodatkowo obłożone podatkiem środowiskowym. Sprzedajesz produkt w szkodliwym opakowaniu? Płacisz więcej do budżetu środowiskowego. Proste, ale jak skuteczne, rozwiązanie.
Jeśli skutkiem tego miałoby zostać podniesienie cen – sprawa staje się prosta. Te firmy, które mają tanią technologię ale szkodliwą dla środowiska – stracą klienta, a przez to w naturalny sposób zaczną dążyć do optymalizacji materiałowej i obniżenia kosztów podatkowych, które ponoszą z uwagi na szkodzące środowisku technologie. Ponieważ jednak technologie szkodliwe i nie poddające się recyklingowi będą wyżej opodatkowane, w naturalny sposób faworyzowane będą rozwiązania lepsze dla środowiska naturalnego.
W ten sposób inna organizacja źródeł finansowania procesu odbioru odpadów również odwraca motywacje działające wewnątrz firm, które w celach maksymalizacji zysków i wytworzenia przewagi konkurencyjnej sięgnęły po szkodliwe technologie i materiały. Kilka prostych ruchów w zakresie regulacji i klasyfikacji materiałowych oraz sposobów fiskalizacji na tyle zmienić może zasady gry rynkowej, że firmy same zaczną wprowadzać zmiany na bardziej przyjazne środowisku sposoby działania i produkcji.
No Responses