To my możemy coś zmienić. Ja mogę zmienić, Ty możesz zmienić.
jeśli chcesz do nas dołączyć, napisz na adres: zmianadlaklimatu@gmail.com
Technologia nie powstrzyma kryzysu klimatycznego. Jedynie ZMIANA może go złagodzić.
Dane naukowe mówią wprost: rozhuśtaliśmy system klimatyczny Ziemi. Nawet, jeśli znikniemy z niej dzisiaj – powrót do równowagi naturalnej zajmie ekosystemom 2 miliony lat. Zmiany klimatyczne czekają nas i już nas dotykają – ale mamy jeszcze wpływ na ich zakres, na ich rozmiar.
Od zarania dziejów rozwiązaniami jakiegoś „problemu” stawało się „coś” – coś konkretnego, technologia, przedmiot, nowy proces, wynalazek. Dzisiaj nowe „coś” już nas nie uchroni przed skutkami destrukcyjnego sposobu organizacji gospodarek i sposobów życia, które osiągnęliśmy.
Dzisiaj „coś” nie tylko nie wystarczy, ale może nam dalej zaszkodzić. Technologie zastępcze, takie jak samochody elektryczne czy produkcja różnych dodatkowych źródeł czy nośników energii może nieść kolejne problemy.
To, czego potrzebujemy naprawdę – to wielopoziomowa zmiana: zmiana mechanizmów rynkowych i procesów gospodarki materiałowej; zmiana sposobów dystrybucji dóbr i żywności; zmiana sposobów życia i organizacji całych społeczeństw; zmiana sposobów organizacji pracy i wynagrodzeń; zmiana przepisów i regulacji; zmiana tego, jak się wzajemnie traktujemy; zmiana granic tego, co pozwalamy sobie „posiąść”.
Tylko i wyłącznie ZMIANA – proces – jest rozwiązaniem, które daje szanse na zatrzymanie zmian klimatycznych. Technologia te zmiany może i powinna wspierać: w zakresie zmniejszania śladu węglowego i emisji gazów cieplarnianych czy w postaci poszukiwań, jak możemy wychwytywać CO2 z atmosfery. Ale nie są (i nie będą) skutecznymi rozwiązaniami: ani auta elektryczne czy hybrydowe a nawet wodorowe; ani mniejsze, lepiej komunikujące się, urządzenia telekomunikacyjne; ani nawet produkowane na masową skalę źródła odnawialnych energii – jeśli nie będziemy umieli SENSOWNIE gospodarować tym, co mamy.
Dlaczego? Bo wszyscy jesteśmy odpowiedzialni
Nie jest odpowiedzialny tylko rząd, tylko instytucje, tylko prawo, tylko firmy. Nie tylko oni są odpowiedzialni. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za zmiany klimatu i globalny kryzys, który nadchodzi. Tak długo tłumaczyliśmy się „nic nie mogę zrobić”, albo „co moje małe działanie zmieni, gdy to problem systemowy”.
Mówiliśmy „to nie ja muszę się zmienić – niech oni (rząd, instytucje, firmy, korporacje, szef, sklep, etc.) się zmienią, oni powinni to i tamto”. Realnie patrząc – jednak wolimy umywać ręce, unikać odpowiedzialności, zrzucać ją na innych.
Prawda jest trudna i niewygodna. Oznacza ona, że każdy z nas ma swój wkład, swój udział, w istnieniu globalnego kryzysu, najważniejszego problemu ludzkości w XXI wieku.
Jeśli my nie kupilibyśmy nowego SUV’a, albo nie latali tyle samolotami, albo nie wymieniali co chwilę telefonów komórkowych, albo nie nosili ubrań kiepskiej jakości przez jeden sezon – nie byłoby komu sprzedawać oraz po co produkować wielu rzeczy, które tworzą zbytek, nadmiar, kosztem destrukcji środowiska naturalnego oraz kryzysu klimatycznego.
To prawda, że technologie pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych, takich jak słońce, są tysiąc razy tańsze, niż były na początkach. Ale to również prawda, że przeciętny Obywatel Ziemi ma coraz więcej przedmiotów.
To właśnie my jesteśmy odbiorcami produktów generujących dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane. To nasze zachcianki, chęć posiadania, chęć gromadzenia i używania rzeczy, chęć wzbogacania i doświadczania, powodują taki stan rzeczy. Nie mamy umiaru: chcemy więcej, lepiej, nowocześniej, bardziej elegancko, na dłużej i tylko dla siebie.
Jest nas na świecie coraz więcej i to dodatkowy powód przeciążania ekosystemów: wszyscy dążymy do wyższych standardów życia, chcemy by nasze dzieci miały tutaj lepiej, niż mieliśmy my sami.
Już w tym pokoleniu będzie to niemożliwe.
To my tworzymy machinę konsumpcyjną, która prowadzi wprost do destrukcji śodowiska naturalnego i już wykoleiła globalne systemy klimatyczne.
Nie możemy zrzucić z siebie odpowiedzialności, udawać, że nie wiemy oraz oczekiwać zmian „na górze” objadając się mięsnymi hamburgerami, spożywając avocado sprowadzane z innego kontynentu, latając 3 razy w roku na zagraniczne wakacje.
Nie możemy już dalej zgadzać się na fałszywość własnych zachowań: czas zrezygnować z destrukcji środowiska, klimatu i dokonać radykalnych zmian. Możemy coś zmienić. Ja mogę zmienić. Ty możesz zmienić.
Dlatego zmieniamy swoje zachowania konsumenckie.
Jednym z podstawowych założeń filozofii ruchu jest to, że przestajemy kupować nowe przedmioty, w szczególności sprzęt elektroniczny, gospodarstwa domowego, gadżety, samochody.
Dodatkowo – zawieszamy swój udział w biegu za rozpoznawalnymi markami, staramy się też nie pracować dla wielkiego kapitału. Przestajemy jeść mięso oraz podróżować samolotami, kupujemy lokalne produkty i korzystamy z transportu miejskiego zamiast samochodów.
Dlatego staramy się wywrzeć wpływ na najbogatsze sfery społeczeństwa, które generują największą część emisji gazów cieplarnianych.
Jedynie 2% osób najbogatszych generuje więcej niż 50% emisji gazów cieplarnianych. A zatem nawet jeśli 98% społeczeństwa zmieni swoje zachowania, nadal nie osiągniemy większościowej zmiany. Jednak 98% ma wpływ na 2%.
Namawiamy więc najbogatszych, by dokonali radykalnej przemiany modelu funkcjonowania i wykonali ruch, który ma największy wpływ na to, co się dzieje z naszym środowiskiem oraz klimatem. Ja mogę się zmienić i Ty też możesz coś zmienić.
Nie musimy „czegoś zrobić” w sprawie klimatu. Musimy „przestać robić coś tak, jak dotychczas”, na każdym poziomie. To nie działanie jest potrzebne, ale zmiana działania.
Mówi się powszechnie, że „trzeba coś zrobić” albo, że „musimy działać”. To nieprawda. Kryzys klimatyczny wynika przede wszystkim z nadmiaru działań człowieka, nadmiaru działań konsumenckich – nadmiaru wszelkich działań.
Chociaż jesteśmy społeczeństwem 'cywilizowanym’, jesteśmy również tak zależni od elektryczności, że gdyby dzisiaj przyszła burza elektromagnetyczna, jaka nawiedziła planetę w 1859 roku, to wielu z nas nie przeżyłoby nawet 2 tygodni.
Większość z nas nie ma pojęcia, jak uprawiać rośliny jadalne, jak rozpoznawać gatunki flory i fauny. Jedzenie bierzemy ze sklepów, a wodę z kranów lub kupujemy w butelkach.
Dzisiaj jesteśmy wystawieni codziennie na tak wielkie ilości informacji, jakie jeszcze w XIX wieku docierały do ludzi w ciągu dziesięcioleci, a nie mamy tak podstawowej wiedzy, umiejętności, by utrzymać się przy życiu bez tej 'elektro-cywilizacji’ dłużej, niż kilka dni.
Zapomnieliśmy, że jesteśmy zależni od sił naturalnych, otoczyliśmy się sztucznością i systemami zaspokajającymi nasze wszystkie potrzeby. Tak właśnie niszczymy ten Świat.
To my możemy wywrzeć wpływ na instytucje, które, jak nam się wydaje, panują nad nami.
Przeorganizowanie systemu gospodarczego jest tak ważne, gdyż system realizuje nasze potrzeby, a korzystając z niego podtrzymujemy go przy życiu. By zatroszczyć się o klimat potrzebujemy zupełnie innego regulowania przepływów dóbr, niż ma to miejsce obecnie. Zmiana na gospodarkę zrównoważoną i powstrzymanie zmian klimatycznych jest możliwe tylko i wyłącznie, gdy zmienimy sposób wykorzystania dóbr, zysków, gdy wprowadzimy inne zasady i mechanizmy inwestycji finansowych, a za te sznurki pociągamy my – jako konsumenci.
ESG, SDG, Fit for 55, czy różne inne terminy mogą intensywnie przyspieszyć wprowadzanie koniecznych zmian, ale to nie do końca to, o co chodzi. Pracujmy zatem równocześnie nad naciskami na twórców polityk na Świecie, zarówno w obszarze środowiska, w wymiarze społecznym oraz zarządczym – na wszystkich tych poziomach świat już jakoś funkcjonuje więc nie potrzebuje nowych działań, tylko zmiany działania. Wszystko nie istnieje bez nas – zwykłych, przeciętnych konsumentów, którzy dokładają swoje 3 grosze do tej machiny.
Świat nie może funkcjonować dalej tak samo, ani się zatrzymać, dlatego musi przejść totalną zmianę, a zmiana ta powinna zajść u każdego człowieka.
Epidemia COVID-19 pokazała, z jakimi problemami możemy zmagać się w globalnej skali, gdy spowolnione zostaną pewne mechanizmy gospodarek, kalendarze produkcji, wstrzymane zostaną usługi i prace fabryk. Wniosek: z powodu uzależnienia od mechanizmów rynkowych nie jesteśmy w stanie zatrzymać świata natychmiast.
Wojna w Ukrainie oraz sankcje nałożone na Rosję obnażyły obrzydliwe źródła totalnej przemocy: posiadanie gigantycznych majątków i eksploatacja zasobów ziemi są największym problemem dzisiejszego Świata i tworzą podłoże do największych okrucieństw.
Nośnikiem, medium dla wytwarzania zysku są dobra, z których zbiorowo wszyscy korzystamy i do których aspirujemy: podnosimy standard życia, dostęp do podstawowych usług sanitarnych, warunki dnia codziennego; usprawniamy pracę, oszczędzamy czas, ale i rozwijamy swoje życie osobiste, opierając je na powiększaniu przestrzeni życiowej i wygody.
Wszystko to jest możliwe, gdyż cały czas produkujemy, konsumujemy, używamy technologii w ekspansywny sposób, rodzący destrukcyjne skutki dla środowiska. Czy możliwe jest 'naciśnięcie przycisku’ i zmiana tego procesu z dnia na dzień? Oczywiście, że nie.
Ale to każdy z nas powinien być nośnikiem tej zmiany, inaczej – pozwalamy trwać czemuś, co tak bardzo niszczy.
Zmianie musi ulec cały model dystrybuowania dóbr – czyli zmienić musi się to, co ja robię z tym, co posiadam na własność. Jak używamy swojej własności – gdzie przebiegają jej granice, w jaki sposób pozwalamy innym korzystać z tego, co sami posiadamy?
Ta zmiana największe pole oddziaływania ma pośród ludzi najbardziej majętnych – powinna zajść samoistnie pod wpływem postawienia na pierwszym miejscu dobra środowiska naturalnego oraz zrównoważonego wykorzystania zasobów dla przyszłych pokoleń.
To miliony konsumenckich decyzji podtrzymują system destrukcji Planety w działaniu
Dziesiątki lat prosperity wolnego rynku utrwaliły standardowy cel biznesu, pracy a nawet i życia: generowanie zysku. Firmy, korporacje, przyzwyczajone są do konsumpcji zysku dla własnych celów, do chowania zysków do kieszeni właścicieli, transferu finansów w miejsca o lepszych warunkach podatkowych, wypłacania dywidend.
Takie działanie było krótkowzroczne bo tylko egoistyczne: zysk oraz nadmiar finansów służyć miał inwestycjom przynoszącym kolejny największy zysk. W ten sposób generowane nadwyżki umożliwiały gigantyczne wzbogacanie się wąskiej grupie osób dzięki nieograniczonym współczynnikom zysku w globalnej sprzedaży.
Nośnikiem dla zysku była (i jest) sprzedaż masowa, kiepskich rzeczy, które po jakimś czasie trzeba wymienić – a zatem destrukcja środowiska naturalnego.
Źródłem zysku są nasze portfele oraz nasz czas: miliony drobnych konsumenckich decyzji, utrwalających model zamieniania zasobów naturalnych na zysk.
Trwałość tego modelu zależy więc również w dużej mierze od naszych decyzji: czy zdecyduję się na zakup tego konkretnego przedmiotu, czy zdecyduję się kupować przedmioty o ukrytych cechach za nieodpowiednią cenę przy niesprawiedliwym podziale przychodów.
W globalnej skali w końcu wszyscy odczuwają coraz mocniej skutki swoich własnych destrukcyjnych działań: „Nie dziedziczymy ziemi po naszych przodkach – pożyczamy ją od naszych dzieci”
Wszystko, co robimy dzisiaj na kredyt – jest pożyczką (czasu, materii, energii) od nas samych z przyszłości. Tylko, że nie wiemy, czy w przyszłości ten czas, ta materia i ta energia będą nam jeszcze dostępne. Zabieramy to zatem dzisiaj, wierząc, że w przyszłości zniesie to nasza Planeta.
Musimy nie tylko myśleć o długoterminowych i niewidocznych skutkach działań w odległych miejscach, o przeciwdziałaniu i naprawie tych skutków, ale i o samoograniczeniu w zakresie przywiązania do ciągle rosnących korzyści z naszych działań.
Przyzwyczajenie do idei, że mogę zamienić stare auto na nowe, że mogę zmienić mniejsze mieszkanie na większe – idei wiecznego wzrostu gospodarczego, nieograniczonego niczym powiększania rynków sprzedaży – muszą odejść w zapomnienie.
Przyszłość należy do inicjatyw, przedsięwzięć, które będą prowadziły w pełni zrównoważony biznes, dla mniejszej ilości klientów, w zamian za wyższą jakość oferowanych produktów, ciągłość zaspokojenia potrzeb minimalnymi środkami, których cena będzie oczywiście wyższa, jednak gwarantująca działanie niemal „na zawsze”.
Przyszłość należy do nowego modelu gospodarowania dobrami: odejścia od ukrytych zysków z niedowartościowanych produktów, na rzecz rozsądnego podziału za wartościowy towar.
W tym modelu nastąpi przełom w zakresie podziału dóbr: marże zwrotu nie będą takie wysokie ale i podział przychodów między pracownikami będzie bardziej zrównoważony. Tworzone produkty będą projektowane z nastawieniem na jak najdłuższe działanie bez awarii, gdyż będziemy kupować nie materię na własność ale czas korzystania z właściwie funkcjonującej usługi (np. jazdy samochodem).
W tym modelu pracownicy firmy staną się udziałowcami w zyskach, współwłaścicielami jakiejś części produktu, nad którym pracowali.
Dzisiaj jednak rośnie zagrożenie totalnego końca działania wielu branż: korporacje i firmy stoją w obliczu zagrożenia całkowitej utraty możliwości działania.
Stojąc przed zagrożeniem zniknięcia z rynku, utraty dochodów i możliwości działania jesteście gotowi podjąć konieczne decyzje, by przygotować się na nadchodzące kryzysy.
Działanie firm i korporacji musi przejść inteligentną przemianę wewnętrzną: zamiast być nastawionymi na maksymalny zysk w krótkim czasie, firmy potrzebują zawiązywać relacje oparte na bezpieczeństwie i uczciwości oraz trosce o Planetę.
Jako konsumenci mamy kontrolę nad dotychczasowym, destrukcyjnym systemem: możemy masowo odmawiać udziału w tym procesie, przyspieszając zmiany.
Podstawowe teraz pytanie brzmi: jak zapewnić maksymalnie długie możliwości funkcjonowania w społeczeństwie w obliczu zmieniającego się świata i zasad gry rynkowej. Zasady, które pozwalały separować warunki uprawiania biznesu od zewnętrznych okoliczności, przestają działać. To oczywiste, że zbliża się totalne przewartościowanie zysku i wartości produktów.
Jako ruch obywatelski chcemy przyspieszyć tę zmianę – Zmianę Dla Klimatu.
Prowadzenie wszelkiej działalności biznesowej na starym modelu musi prowadzić nieuchronnie do katastrofy: w tym modelu nie tylko zniszczymy środowisko naturalne, ale również doprowadzimy do globalnych kryzysów gospodarczych, energetycznych, społecznych. Rozpędzonym rydwanem wyskoczymy w przepaść – bez wprowadzenia zmian koniec tak działającego systemu będzie drastyczny i nagły, dlatego im szybciej wprowadzone zostaną właściwe zmiany tym mniej bolesny będzie czekający nas kryzys.
Deklaracja ruchu „Zmiana dla Klimatu”
Jako obywatele krajów wysoko rozwiniętych, wiodący wysoki standard życia, na który nie może sobie pozwolić każdy Obywatel Ziemi z powodu przeciążenia zdolności regeneracyjnych Planety, przyjmujemy na siebie poniższe zobowiązania i deklaracje.
(UWAGA: Opracowanie deklaracji jest w toku, jeśli chcesz wziąć udział w jej redakcji skontaktuj się z nami!)
- Jako obywatele krajów wysoko rozwiniętych, wiodący wysoki standard życia, zobowiązujemy się do powstrzymania dążeń do podwyższania naszego statusu materialnego oraz posiadanych sprzętów.
- Deklarujemy niniejszym:
- zaprzestać zakupu nowych przedmiotów realizujących potrzeby wyższe, takich jak: telefony komórkowe, samochody, gadżety elektroniczne, a w sytuacjach niezbędnych deklarujemy używanie tylko starszych urządzeń oraz dokonywanie ich napraw niezależnie od kosztów (nawet, jeśli koszty napraw przewyższą kupno nowego przedmiotu).
- zaprzestanie podróżowania samolotami,
- jeść mięso nie częściej niż 1 raz w tygodniu
- odmówić spożywania, kupowania produktów importowanych z odległości większej niż 200 kilometrów.
- zaprzestać częstej zmiany garderoby i zakupów odzieży niskiej jakości produkowanej w krajach Trzeciego Świata, na innym kontynencie, lub przy udziale osób nieletnich.
- zaprzestać wyrzucania dobrej garderoby oraz przedmiotów codziennego użytku na śmietnik, w przypadku zaprzestania użycia przekazywać ją potrzebującym
- wyzbyć się posiadania dużych nieruchomości i powierzchni życiowych większych niż 30m2 na osobę gospodarstwa domowego
- zaprzestać kupowania zbędnych zabawek (jednorazowych, wykonanych z plastiku, kiepskiej jakości, etc.) o wątpliwym celu już w momencie zakupu
- przekazywać 1% swojego budżetu na działalność organizacji pozarządowych pożytku publicznego.
- Zobowiązujemy się do maksymalnego ograniczenia zapotrzebowania energetycznego, poprzez używanie minimalnej możliwej ilości ciepła i energii elektrycznej, m.in. poprzez wykorzystywanie publicznych środków transportu, alternatywnych form poruszania się (rower, hulajnoga, skuter), ograniczenie czasowe wykorzystywania sprzętów elektronicznych (telefony, komputery, telewizory, etc.) oraz używanie energooszczędnych form oświetlenia.
- Zobowiązujemy się do zaangażowania w wolnym czasie w działalność społeczną na rzecz osób starszych, chorych, ubogich, wykluczonych lub z problemami uzależnień lub w działalność na rzecz zrównoważonego rozwoju albo ochrony środowiska.
- Zobowiązujemy się przestrzegać powyższych deklaracji przez cały okres swojego życia oraz namówić do przyjęcia tych zobowiązań przynajmniej 3 osoby z naszego otoczenia.
Dlaczego podejmujemy się tych deklaracji?
Bo to najwyższy czas przestać się tłumaczyć!
Właśnie z powodu braku naszych działań cały system destrukcji środowiska naturalnego może dalej kręcić się, napędzać, działać. Bez nas ten system musi stanąć w miejscu: jeśli nie będzie komu sprzedać miliardów ubrań kiepskiej jakości, których celem jest przetrwać tylko najbliższy, trzy- cztero-miesięczny sezon, firmy przestaną takie ubrania produkować.
To tylko jeden przykład, ale miejsc, w których sprawy mają się tak źle, jak się mają – są tysiące. W każdym obszarze naszego życia panują niespisane nigdzie powiązania między działaniami służącymi egoistycznym pobudkom a Świadomi globalnych powiązań konsumpcji i wolnych rynków z destrukcyjnymi skutkami społecznymi w krajach tzw.Trzeciego Świata oraz skutków nadmiernej konsumpcji w postaci kryzysu klimatycznego, podejmujemy się przyjęcia poniższej deklaracji jako zobowiązania, mającego na celu ograniczenie
Ponieważ na ochronie środowiska naturalnego nie da się zarobić.
To jest podstawowy powód, dla którego świat działa w sposób destrukcyjny dla natury, ekosystemów, dla klimatu: nikt nie zarobi na tym, że ochroni się park pełen drzew w centrum miasta przed zabudową dewelopera, chociaż wszyscy osiągną z tego korzyści.
Dlatego wykonujemy ten ruch, aby chronić wartości niematerialne, których nie da się posiąść na własność: czyste powietrze, ekosystem, procesy naturalne w świecie, warunki dla bioróżnorodności, utrzymanie komfortu klimatycznego, możliwości zdobywania pożywienia.
Jednak świat produkcji i handlu ma konkretny cel: zysk na zamianie czegoś cennego, czego nie da się spieniężyć na coś osobistego, prywatnego, co może być przedmiotem własności za odpowiednie pieniądze. Zabranie Ziemi czegoś, co jest wartością dla wszystkich i zamienienie tego na wartości posiadania dla niektórych.
Ponieważ Planeta nie ma głosu i nie zarabia na usługach, które nam oferuje.
Odwiecznie człowiek, by przetrwać, musiał pracować: efektem jego pracy było zdobycie pożywienia. To podstawowy cel naszej egzystencji: zdobywamy pożywienie by przetrwać. Napędza nas lęk przed unicestwieniem, przed śmiercią. Ten lęk powoduje, że chcemy się zabezpieczać – pojawiło się w rozwoju cywilizacji zbieractwo i mienie – coś, co następnie wytworzyło formy statusu społecznego i władzy.
Dzisiaj jest to podstawowy przejaw naszej cywilizacji: na każdym kroku spotkać możemy jakieś „własności”, przejawy posiadania. To posiadanie jednak wielokrotnie przekracza nasze codzienne potrzeby: pożywienia, higieny. Posiadanie stało się przedmiotem pożądania, a pożądanie jest nieograniczone.
Dziś, tak, jak nigdy dotąd, człowiek ograniczył przestrzeń naturalnych ekosystemów, zawłaszczył je swoją obecnością oraz skaził zanieczyszczeniem. Tylko powściągnięcie naszych własnych pragnień i motywacji do brania może zmienić ten stan rzeczy.
Ponieważ rozwijając ciągle nasz status materialny niszczymy naszą planetę: gromadząc przedmioty i podnosząc, i tak bardzo wysoki, standard życia – zjadamy ją z powodu naszych lęków napędzanych pożądaniami.
Chcemy posiadać jak najwięcej. Nie było to jeszcze takim problemem, gdy było nas mało. W tej chwili na świecie żyje 8 miliardów ludzi. 8 000 000 000 ludzi. Każdy z tych ludzi musi coś jeść, jakoś się ubrać i gdzieś mieszkać. To ogromna masa potrzeb. Jednak niewielka część z nich posiada gigantycznie znacznie więcej niż pozostali, a całe rzesze cierpią z powodu: nędzy, głodu, braku dachu nad głową.
Żeby nauczyć się znowu dzielić z innymi.
Społeczeństwa zachodnie straciły płynność i ciągłość podstawowych relacji międzyludzkich. Zamiast rozmów z bliskimi o problemach mamy psychologów, zamiast trwałych związków, mamy rozwody i aplikacje do randkowania. Zapomnieliśmy o szacunku i wdzięczności, a razem z tym wszystkim nie potrafimy się DZIELIĆ Z INNYMI LUDŹMI.
By wyzbyć się poczucia wartości i wyższości wynikających ze statusu materialnego.
Gromadzenie dóbr daje poczucie przewagi oraz bezpieczeństwa. Przez wielu jest również wykorzystywane do władzy nad innymi. To jest ta sama przemoc, którą uprawiali nasi przodkowie w walce o przetrwanie: jej postać jest tylko inna, ukryta, bardziej akceptowalna społecznie. Jednak jest to nadal przemoc. Dlaczego mam podzielić się z kimś, kto nie ma, skoro, gdy zachowam to dla siebie, będę miał zabezpieczenie przetrwania na dwa razy więcej czasu?
Każdy z nas dostaje jednak tyle samo czasu: godzinę na godzinę, 24 godziny na kolejny dzień, 365 dni w kolejnym roku. Gromadzenie nie pozwoli nam przeżyć więcej czasu, przedłużyć swojego życia, lub zwiększyć ilości czasu, który dostajemy w czasie. Ulegamy podświadomie wrażeniu, że umrzemy, jeśli nie będziemy MIEĆ.
Żeby przestać się bać utraty tego, co posiadamy.
Pokażcie mi jednak ludzi, którzy umarli z głodu w krajach zachodnich. To niewielki odsetek ludzi bezdomnych, którzy często posiadali mnóstwo uzależnień. Prawda jest taka, że zostaliśmy zastraszeni: że czujemy, że mniejszy stan posiadania jakoś nam zagraża. Boimy się utraty wysokiego standardu życia jak unicestwienia. To mit, na którym zbudowana jest konsumpcjonistyczna gospodarka.
Żeby oderwać się od przedmiotów i wrócić do właściwych wartości.
Dlaczego boimy się utraty czegoś, co posiadamy, jak śmierci? Bo utożsamiliśmy się z tym, co posiadamy: wydaje nam się, że mój samochód TO JA, mój zegarek TO JA, mój telefon TO JA. Cenimy rzeczy jak samych siebie i ludzi, nawiązaliśmy relacje z rzeczami, otoczyliśmy się nimi, a w efekcie tego – utraciliśmy prawdziwe więzi międzyludzkie.
Gromadzenie jednak daje pozorną korzyść: możemy odbywać wycieczki, zjeść więcej („na zapas”?), zobaczyć więcej, doznać więcej wrażeń. Odbieramy to jako przyjemności, gdy mamy wszystkie inne potrzeby zaspokojone. Zamieniliśmy jednak realne więzi międzyludzkie na powierzchowne wrażenia z wycieczek zagranicznych. Tak wiele rzeczy jesteśmy w stanie robić, ale nie mamy często z kim. Szukamy coraz dalej i dalej, podczas gdy zatraciliśmy zdolność tworzenia bliskich relacji.
Ponieważ materializm zastąpił nam relacje międzyludzkie.
Wydaje nam się, że ktoś nas kocha proporcjonalnie do ilości pieniędzy, które w związku z nami wydaje. Nie umiemy już kochać kogoś, kto niewiele posiada. Interesowność doszła do pełnej kontroli nad naszymi zachowaniami, życiami, myślami, pragnieniami. Marzeniem całego pokolenia młodych stało się zostanie influencerką / influencerem, który będzie podróżować po całym świecie robiąc sobie i swojemu (posiadanemu?) ciału na tle symboli prestiżu i bogactwa. To drastyczne zamienienie własnego ciała i obrazu w produkt dystrybuowany i pożądany przez tysiące lub miliony ludzi na całym świecie, tak wielu ludzi chce dziś to „mieć”.
Tym właśnie chcemy być: chcemy zamieniać się w przedmioty pożądania. Kryje się za tym jednak nieskończenie głęboka potrzeba miłości: kochania i bycia kochanym.
Nasze gromadzenie rodzi destrukcyjne skutki społeczne w innych częściach Globu oraz dla klimatu.
Nie widzimy jakie są prawdziwe konsekwencje naszych egoistycznych potrzeb dla globalnych konsekwencji na Świecie: nie widzimy biedy w Bangladeszu, suszy w Nigerii, przeludnienia w Indiach. Rozwiązaniem globalnego kryzysu będą jedynie globalne migracje: ludzie z miejsc, gdzie nie ma warunków życia, przenosić będą się w miejsca, w których te warunki są świetne. My – jako kraje Unii Europejskiej, wysoko rozwinięte i bogate, powinniśmy się przygotowywać na to, co jest nieuniknione, dla zachowania pokoju na Świecie: powinniśmy uczyć się dzielenia własnym posiadaniem, statusem, standardem życia, kosztem umniejszenia naszych zasobów, ale zyskiem życia innego – drugiego – człowieka.